Wypad do Szklarskiej Poręby stanowi kontynuację eksploracji Karkonoszy. Poprzedni wpis, który możecie przeczytać po TYM LINKIEM, dotyczył Karpacza oraz jego okolicznych szlaków. W niniejszym wpisie oprócz zwiedzania, wyżej wspomnianej Szklarskiej Poręby, również zwiedzimy okoliczne szklaki, wodospady oraz zamki (zamek). Podobnie jak w Karpaczu, moim wiernym towarzyszem była mapa, do której pieczątki zbierało mi się znacznie ciekawiej, ponieważ z tych okolic nie posiadałem żadnej. Zanim zaczniemy zachęcam do zapoznania się z wycieczką po Szklarskiej Porębie w minutę, ponieważ to tam rozpoczynam swoją podróż. Jeżeli zamiast czytać wolisz słuchać lub oglądać to na samym dole tego artykułu zamieszczam jego treść w formie filmu, który spokojnie możesz odsłuchać jako podcast.

Spis Treści:
- W drodze do Szklarskiej Poręby – Szwajcarka
- Pierwsze kroki – Przełęcz Karkonoska
- Zamek Chojnik
- Największa atrakcja Szklarskiej Poręby
- Szrenica (1362m n.p.m.)
- Co zobaczyć w Szklarskiej Porębie?

W drodze do Szklarskiej Poręby – Szwajcarka
Ostatnią pieczątką jaka mi pozostała Karpacz-owej stronie mapy, było schronisko Szwajcarka. Schronisko utytułowane jest z dala od górskich szczytów i prawie pod same drzwi wejściowe można dojechać samochodem. Ze względu na deszczową pogodę (jakby Karpacz za nami płakał), zdecydowaliśmy się na szybki „Park and Grab”. Następnie dla zabicia czasu w ten deszczowy dzień zajechaliśmy do kina w Jeleniej Górze, by dopiero po południu udać się do naszego noclegu w Szklarskiej Porębie. Kolację zjedliśmy w restauracji po kuchennych rewolucjach – Kanion. Ocena na Google Maps 3,8/5 mówi sama za siebie. Szału nie ma ale na danie dnia w postaci schabowego warto wstąpić. Dobry schabowy, nigdy nie jest zły.
Pierwsze kroki – Przełęcz Karkonoska
Naszym największym przeciwnikiem w Szklarskiej Porębie okazała się pogoda, która znacznie pogorszyła się od wyjazdu z Karpacza. Główną atrakcją w przypadku tej miejscowości miała być Szrenica, jednakże ze względu na niepewną pogodę odłożyliśmy ją na kolejne dni, natomiast na rozgrzewkę zaplanowaliśmy oddaloną nieco od Szklarskiej Poręby przełęcz Karkonoską, wraz ze schroniskiem „Odrodzenie” gdzie zdobyłem swoją pieczątkę do mapy. Samochód zostawiliśmy w miejscowości Przesieka, dojechaliśmy ulicą Karkonoską do samego końca i tam poszukaliśmy parkingu. Z ulicy Karkonoskiej do samego schroniska na szczycie przełęczy maszerujemy Niebieskim Szlakiem, który w całości pokryty jest asfaltem, trasa nie jest wymagająca – w sam raz na rodzinny spacer.
Odległość w górę 5,5km (11km całość)
Czas w górę ok. 2,5h (4h całość) – nie licząc przerw

Zamek Chojnik
Po zejściu z Przełęczy Karkonoskiej, postanowiliśmy wykorzystać stabilną pogodą i pojechaliśmy do Zamku Chojnik, jest to kolejne miejsce na pieczątkę na mojej mapie, które znajduje się poza Szklarską Porębą.

Zamek Chojnik znajduje się na szczycie góry o tej samej nazwie – 612m n.p.m. Chojnik, można zdobyć na wiele sposobów:
– Szlak żółty,
– Szlak czerwony
– Szlak czarny (od dwóch stron)
– szlak zielony (od dwóch stron)
Jak widać na mapie powyżej, górę można zaatakować z trzech stron. My wybraliśmy szlak żółty, pozostałymi, nie wchodziłem jednakże żółty mogę polecić. Samochód można zostawić na ulicy Podzamcze, na jej końcu znajduje się parking. Marsz na Chojnik z parkingu szlakiem żółtym powinien nam zająć nieco ponad godzinę a trasa liczy 2,5km. Początkowo idziemy w towarzystwie drzew i strumyków, bliżej szczytu naszym oczom ukazują się różnego rodzaju formacje skalne, jednakże najciekawsze czeka nas na końcu. Nawet jeśli nie jesteś fanem ruin zamków, to gwarantuje, że zakochasz się w widokach. Całkowity czas wyprawy (nie licząc przerw) to 3 godziny a nasza trasa liczy nieco ponad 5km. Ważna uwaga: idąc na Chojnik wchodzimy na teren Parku Narodowego, gdzie obowiązują płatne bilety wstępu. Kontrole zdarzają się przy samym zamku. Nie powinno być problemu z zakupem biletu u osób sprawdzających, jednakże warto bilet wykupić sobie wcześniej on-line. Zamek Chojnik to kolejne miejsce, w którym można zdobyć pamiątkową pieczątkę.
Największa atrakcja Szklarskiej Poręby
Następnego dnia deszczowa pogoda zmusiła nas do tego aby na miasto wyjść dopiero po południu. Nie ukrywam, że po dość intensywnym poprzednim dniu, taki dzień regeneracji nam się przydał. Tego dnia postanowiliśmy trochę pokręcić się wkoło komina a zwiedzanie zaczęliśmy od chyba największej atrakcji w okolicy czyli Wodospadu Szklarki. Jeżeli nie nocujecie w samej Szklarskiej Porębie, to nieopodal szlaku do wodospadu znajduje się parking, z którego jest dosłownie kilka minut i złotych do wodospadu. Złotych? Tak, ponieważ podchodząc do wodospadu wchodzimy na teren parku narodowego i musimy zapłacić za bilet. Jeżeli zdecydujecie się na podobną do naszej wycieczki, warto wykupić karnet 3-dniowy. Po odwiedzeniu wodospadu warto udać się pod formację skalną „Chybotek” oraz „Krucze Skały”. Nazwa taka sama jak w Karpaczu, jednakże są to inne Krucze Skały. Osobiście wybrałem się również po pieczątkę do Schroniska „Kochanówka”, które znajduje się niedaleko od Wodospadu.
Szrenica (1362m n.p.m.)
Być w Szklarskiej Porębie i nie wejść na Szrenicę to jak być w Karpaczu i nie wejść na Śnieżkę. Ostatni dzień pobytu w Szklarskiej zapowiadał się niezwykle ciekawie, pogoda też zdawała się dopisywać. Dla zdobywców KGP o wiele bardziej interesującym szczytem będzie Wysoka Kopa (1127m n.p.m.), jednakże ja w tamtym czasie o istnieniu Klubu Zdobywców Korony Gór Polski, nawet nie wiedziałem, więc szczyt ten ominąłem palcem na mapie z obojętnością. Natomiast do zdobycia Szrenicy obligowała mnie mapa z pieczątkami, albowiem na szlaku miałem do zdobycia 4 pieczątki. Po wymeldowaniu z noclegu udaliśmy się samochodem na parking u podnóża czarnego szlaku – Osiedle Huty. Niegdyś parking był darmowy – obecnie jest płatny.
Kamieńczyk
Pierwsza pieczątka na naszej trasie miała znajdować się w schronisku „Kamieńczyk” i tam postanowiliśmy zrobić pierwszy postój, jednakże jak się okazało, schronisko o godzinie 9 jeszcze było nieczynne. Obok schroniska znajduje się zejście do okazałego wodospadu Kamieńczyka. Wejście jest płatne, jeszcze w 2021 roku było to 10zł za bilet normalny oraz 8 zł za ulgowy. Ceny do tej pory mogły i najprawdopodobniej uległy zmianie. Przy wejściu dostajemy biały kask i przez metalową furtę kierujemy się na żelazne schody. Schodzimy nieco niżej, następnie idziemy wzdłuż skał i… jest on! Wodospad! Ten jest o wiele bardziej okazały niżeli Wodospad Szklarki, więc warto pstryknąć kilka fotek. Schronisko w dalszym ciągu było zamknięte, więc nie chcąc tracić czasu wyruszyliśmy ku Hali Szrenickiej, tuż za Kamieńczykiem znajduje się wejście do Parku Narodowego oraz kasa.
Hala Szrenicka

Kolejną pieczątkę do zdobycia miałem w schronisku „Hala Szrenicka”, tuż przy samej Hali spotkało nas delikatne załamanie pogody, pojawiła się mgła i znaczenie się ochłodziło. Szrenicę w tym momencie zdobywałem drugi raz w życiu, i za każdym razem pogoda nie rozpieszczała. Pierwszym razem rozpadał się deszcz wraz z marznącym deszczem oraz mroźnym wiatrem. Kumulacja tych zjawisk spowodowała zlodowacenie całej odzieży wierzchniej. Sic! Po lewej zdjęcie z tej wyprawy – bez obaw, robione na przełomie listopada i grudnia, więc we wrześniu i październiku takie warunki nie powinny Wam grozić. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, a załamanie pogody było idealnym pretekstem aby zjeść ciepłą zupę w schronisku, przybić pieczątkę i wyruszyć dalej na szczyt docelowy.
Szrenica
Wymęczeni przez szlak i pogodę po niespełna 3h dotarliśmy do celu wyprawy – na Szrenicę, tu również wizyta w Schronisku, lecz znacznie krótsza. Ponieważ mgła nie pozwoliła na podziwianie widoków od razu zdecydowaliśmy się na zejście. Na wstępie tego rozdziału wspomniałem o 4 pieczątkach: Kamieńczyk – 1; Hala Szrenicka – 2; Szrenica – 3; czwartą pieczątkę można zdobyć w schronisku „Pod Łabskim Szczytem” dlatego zejście zaplanowaliśmy szlakiem zielonym, by później na rozdrożu przy Kamieńczyku wrócić na szlak czarny prowadzący z powrotem na parking.
Pod Łabskim Szczytem
Schodząc coraz niżej, mgła (a właściwie chmury) zaczęła zanikać a naszym oczom ukazały się malownicze, górskie widoki. Za takie krajobrazy najbardziej kocham góry – każde góry. Schronisko pod Łabskim Szczytem okazało się być oblężone i nic w tym dziwnego, gdyż widoki z tego schroniska są niemal tak zjawiskowe jak w Samotni. Ze względu na tłok, tu również zdecydowaliśmy się na szybką pieczątkę i marsz z powrotem Kamieńczyka albowiem, tam musieliśmy wrócić aby „przypieczętować” całą kolekcję.
Trasa na Szrenicę czerwonym szlakiem liczy 5,2km i zajmuje około 2,5h – nie licząc postojów.
Cała trasa wraz z powrotem szlakiem zielonym zajmuje bez postojów około 5h i liczy 14km.
Co zobaczyć w Szklarskiej Porębie?
Podsumowując, wyprawę do Szklarskiej Poręby samo miasto nie ma tak wiele do zaoferowania w porównaniu do Karpacza. Z jednej strony wydaje się być mniej oblężone turystami, drugiej chodniki i alejki wydają się być węższe. Mimo to warto poświęcić jeden dzień na zwiedzanie tego miasta i okolic z naciskiem na Wodospad Szklarki (gmina Piechowice) oraz formacje skalne. Osobiście o Chybotku dowiedziałem się przygotowując ten artykuł, więc na pewno mam po co wrócić. Jeśli chodzi o szlaki górskie to z pewnością godna polecenia jest wspinaczka na Szrenicę, która w mojej ocenie jest porównywalna ze zdobywaniem Śnieżki. Przełęcz Karkonoska to miejsce na rekreacyjny rodzinny wypad, dzięki asfaltowej nawierzchni jest możliwość wtaszczenia wózka z Bąbelkiem. Nieco krótszą trasą lecz o większym stopniu trudności jest wejście na Chojnik, pozycja obowiązkowa dla amatorów zamków oraz pięknych widoków. Na uwagę zasługuje również Wielka Kopa, będąca składową Korony Gór Polski oraz słynne Śnieżne Kotły. Ze względu na ograniczenia czasowe oraz pogodowe, priorytet postawiłem na lokalizacje niezbędne do uzbierania pełnej kolekcji pieczątek w mojej mapie. Nie mniej jednak, cieszę się, że mam po co wrócić.
Podczas wyprawy żywiliśmy się głównie w schroniskach, więc nic szczególnego do polecenia nie mam. Jeśli chodzi o nocleg to spaliśmy w Cztery Pory Roku – nie ma na co narzekać ale fajerwerk też nie było, nie wiem jak jest teraz bo zmieniła się też nazwa na Snow Queen, ale jeśli nie znajdziecie nic ciekawszego w Szklarskiej Porębie to można tam zabookać.
My prosto z parkingu pod Szrenicą udaliśmy się do Pragi w Czechach ale o tym innym razem…
(Jak powstanie artykuł to tu będzie link).
Mam małą uwagę zarówno do filmu jak i treści bloga – wodospad Szklarki nie należy do Szklarskiej Poręby. Leży w granicach administracyjnych gminy Piechowice
Tak, prawda 🙂 Dziękuję za zwrócenie uwagi, już poprawiam artykuł.
Jak utrzymujesz równowagę między dostarczaniem wartości treści, a jednoczesnym utrzymaniem osobistego tonu i autentyczności? Czy masz konkretne strategie na to, aby Twój blog pozostawał wierny Twojej osobistej narracji?
Format jest mój, moją intencją jest stworzenie swojego rodzaju dziennika, do którego sam z chęcią zajrzę po latach a przy tym mam nadzieje, że zainspiruję innych, podpowiem.